Znowu zamknąłeś transakcję ze stratą. Zaczynasz się zastanawiać, czy w ogóle jest możliwe zarobienie pieniędzy na giełdzie. Nie wiesz, co robisz źle. Może czas zmienić coś w swoim planie? Ah, no tak – przecież nie masz planu.

Inwestowanie to nie łatwy czy przyjemny kawałek chleba. Wszyscy znają statystyki, że większość traci. Dlaczego tracą, długo by wymieniać, ale w skrócie są to podjęte pod wpływem emocji złe decyzje, jak choćby:

-nieustawienie stop lossa/przesuwanie stop lossa
– zwiększanie pozycji, która i tak już jest stratna
– zamykanie transakcji, która była w pewnym momencie zyskowna, ze stratą
– zainwestowanie większości kapitału w jedną spółkę, bo „to jest to”

Jest tego więcej, ale pływamy w tym samym stawie i wiemy, o co chodzi 🙂 Powyższe błędy popełniają nie tylko początkujący traderzy, ale i ludzie z kilkuletnim stażem. Powodem, dla którego nadal popełniają te same pomyłki jest brak dobrego planu inwestycyjnego. Pamiętacie Hannibala z Drużyny A? Zawsze miał plan, nawet gdy sytuacja obracała się przeciwko nim. Żeby odnieść sukces na giełdzie, musicie być jak Hannibal.


Przestrzegając punktów naszego planu, jesteśmy w stanie uniknąć większości typowych błędów. Dzięki temu nie stracimy całego kapitału po 3 miesiącach, zwiększymy szanse na sukces i ograniczymy emocje. Tych ostatnich nie da się całkowicie wyeliminować, ale gdy zawiera się transakcję i kieruje się planem, a nie emocjami, działa to na naszą korzyść.

Co zawiera dobry plan?

Jest kilka podstawowych elementów, które powinien zawierać nasz plan, a można je podzielić na grupy:

1) system podejmowania decyzji o kupnie/sprzedaży
2) money management, czyli wszystko co dotyczy ochrony kapitału

Giełda zawsze w jakimś stopniu będzie opierać się na intuicji/przeczuciu. Jeśli jednak będziemy bazować tylko na przeczuciu przy podejmowaniu decyzji, to mamy gotowy przepis na porażkę. Warto mieć zbiór zasad, które przynajmniej pozwolą nam stwierdzić, czy jesteśmy zainteresowani daną akcją, czy nie. Przykładowo, szukamy długiej pozycji tylko gdy średnie 100 i 200-sesyjne rosną a sygnał do wejścia jest wtedy, kiedy oscylator stochastyczny będzie zwyżkował z obszaru oversold.
Są setki technik inwestycyjnych, ale warto swoją technikę sformalizować.

Zarządzanie kapitałem to kolejny obszerny dział, który warto umieścić w swoim planie. Co tu się zawiera? Wiele rzeczy, ale między innymi:

1. Wielkość pozycji w stosunku do całego kapitału, czyli ile chcemy ryzykować w jednej transakcji. Dywersyfikacja to podstawa, ale trzeba ją też dopasować do wielkości naszego kapitału.

2. Stop loss i jego wielkość. Jedni mogą stosować zasadę 1%, inni być może preferują inne sposoby umieszczania tego zabezpieczenia. Plan powinien definiować, ile jesteśmy w stanie maksymalnie stracić na jednej transakcji w stosunku do całego kapitału. Dzięki temu ustawianie stop lossów nie powinno przysparzać większych problemów.

3. Przesuwanie stop lossa – kiedy przesuwamy stop loss i jak daleko.

4. Zarządzanie pozycją. Czy i kiedy realizujemy część zysków a kiedy zamykamy transakcję.
Przed wejściem w transakcję warto rozważyć scenariusz „co jeśli”. Co jeśli rynek pójdzie przeciwko mnie? Przed przesłaniem zlecenia do brokera powinniśmy wiedzieć, gdzie ustawiamy SL, a gdzie chcielibyśmy wziąć zysk. Dzięki temu unikniemy pobożnych życzeń w stylu: a może jeszcze urośnie 5%.

Spisany plan ma wiele zalet. Gdy nie osiągamy dobrych wyników i notujemy duże straty, to dzieje się tak z dwóch powodów: albo nie przestrzegamy planu, albo nasz plan wymaga poprawek. Jeśli jeśteśmy ze sobą szczerzy i wiemy, że przestrzegaliśmy plan, to wymaga on poprawek. Ale przynajmniej wiemy, co poprawiać. Potem można przetestować jego nowszą wersję.
Jeśli ktoś nie ma planu, to najprawdopodobniej nigdy nie dojdzie, co robi źle, bo każdą transakcję podejmował pod wpływem chwili.

Namawiam wszystkich do spisania swojego planu, choćby zacząć od jego podstawowej wersji złożonej z kilku punktów. Na pewno nie zaszkodzi.