Bardzo często pojawia się to pytanie a niektóre odpowiedzi w Internecie radzące jak grać na giełdzie są po prostu żenujące. Stąd postanowiłem przygotować artykuł, który naświetli najważniejsze rzeczy. Nie jest to szczegółowy opis krok po kroku, ale zwrócenie uwagi na najważniejsze kwestie, tak byś drogi Czytelniku zobaczył, czym naprawdę jest inwestowanie czy jak kto woli gra na giełdzie.

W artykule na przemian używam określeń gra na giełdzie i inwestowanie. Niektórzy bardzo oburzają się, gdy mówi się, że inwestowanie to gra. Oczywiście do tematu podchodzę z rozsądkiem i nie traktuję kupowania akcji jak hazardu, a jak długoterminowe inwestycje. Jednak nie wnikam w konflikt czy można mówić gra na giełdzie czy inwestowanie. Skupmy się po prostu na zarabianiu.



Początki – gra na prawdziwych pieniądzach czy demo?

akcjeJeśli masz już jakąś wiedzę o giełdzie, to zdecydowanie na prawdziwych. Jeśli twoje pojęcie o giełdzie jest nikłe, to zalecam dokształcenie się (o tym dalej) i w międzyczasie zapoznawanie się z inwestowaniem na demo.
Czemu najlepsza jest nauka na prawdziwym koncie? Bo wtedy w grę wchodzi psychika, która ma bardzo duże znaczenie przy naszych wynikach i inwestowaniu. Na koncie demo mamy wirtualne przykładowe 10000zł i wiemy, że to symulacja i tak naprawdę tych pieniędzy nie ma, zatem dużo łatwiej podejmujemy decyzje o kupnie czy sprzedaży. Natomiast przy naszych własnych pieniądzach załącza się strach o ich utratę i chciwość by zmaksymalizować zyski – dwa uczucia, które trzeba nauczyć się trzymać w ryzach.

Na początek zalecana jest oczywiście mała kwota – powiedzmy pomiędzy 2000 a 5000zł, tak by strata nie była dla nas zbytnio odczuwalna.

Jakiego brokera wybrać?

Inwestowanie wygląda zupełnie inaczej niż na filmach sprzed lat. Nie ma nerwowych telefonów i krzyków. Większość operacji odbywa się poprzez internet. Zakładamy konto w wybranym domu maklerskim i po przelaniu pieniędzy możemy inwestować online składając zlecenia za pomocą udostępnionej platformy transakcyjnej. Na rynku działa wiele domów  maklerskich. Większość z nich oferuje bezpłatne konta, bo i tak zarabia na prowizjach od kupna i sprzedaży, więc jeśli któryś z brokerów nam nie będzie odpowiadał, to można szybko go zmienić. Poza tym nic nie stoi na przeszkodzie, by mieć więcej niż jedno konto.

Przy wyborze pierwszego brokera warto zwracać uwagę na wysokość prowizji. Polecam ofertę GPW w XTB.pl lub Bossa.pl. Oczywiście brokerów jest znacznie więcej, ale sam korzystałem z usług kilku z nich i XTB oraz Bossa w mojej opinii mają najlepszy stosunek jakości do ceny.
Nie ukrywajmy, jak się zaczyna inwestowanie od kilku tysięcy złotych to minimalne prowizje i prowizje procentowe mają znaczenie. Wszystko zawarte jest w ofertach brokerów zatem można to samemu przeanalizować.
Przy inwestowaniu większymi kwotami brokera wybiera się patrząc uważniej również na inne kategorie, jednak to jest temat na osobny wpis.

Czy zacząć od daytradingu?

Nie. Daytrading jest przereklamowaną formą zarabiania na giełdzie. Jeśli uczymy się gry na giełdzie, to nie jest to zalecana forma inwestowania. Najpierw należy nauczyć się łapać trendy i zarabiać na nich. Po dłuuugim procesie edukacji i zrozumieniu zasad giełdy można myśleć o spróbowaniu swoich sił w daytradingu, choć wg. mnie dobry inwestor potrafi równie dobrze zarabiać na długofalowych trendach.

Poza tym day trading wymaga od inwestora dużego kapitału na start, oraz czasu by pilnować swoich transakcji. A chyba niewielu może sobie na to pozwolić przynajmniej na początku przygody z giełdą. Wszystko w swoim czasie.

Skąd zdobyć wiedzę o grze na giełdzie?

Jest kilka sposobów:

Praktyka – najlepszym nauczycielem jest giełda. Nikt, zaznaczam – nikt, nie nauczy ciebie skutecznego inwestowania, jeśli sam nie zaczniesz kupować i sprzedawać akcje. Pewne porażki i sukcesy trzeba przeżyć samemu, by później wyciągnąć wnioski. Niestety, tu tylko praktyka i giełda są w stanie pomóc. Zresztą o tym więcej można przeczytać w dalszej części.

Szkolenia giełdowe – na początku wiele tematów może być niejasnych lub źle zrozumiałych. Nawet podstawy gry na giełdzie typu jak działają poszczególne oscylatory, jak korzystać z dywergencji, jak rysować linie trendu itd. Kwestii takich jest sporo. W takim wypadku warto rozważyć szkolenia giełdowe. Sam mam dobre doświadczenia ze szkoleniami organizowanymi przez Gazetę Parkiet. Dużo wiedzy i różne stopnie zaawansowania, przy rozsądnej cenie. Unikałbym szkoleń, gdzie trzeba płacić 7000 czy 10000zł za np. weekendowy kurs. Jakkolwiek dobrze by takie szkolenie nie brzmiało w ofercie, nie zdobędzie się tam tajemniczego systemu, który nagle pozwoli nam zarabiać. Owszem, może być tam dużo fachowej wiedzy czy ciekawych trików, ale najczęściej nie wartych aż takich pieniędzy. Jeśli już upatrzymy sobie jakieś szkolenie, poza czytaniem opinii które mogą być pisane trochę pod sprzedaż szkolenia, warto zadzwonić do organizatora i zadać kilka konkretniejszych pytań. Co konkretnie będzie można nauczyć się na szkoleniu, jak duży będzie nacisk na praktykę itp. Jeśli szkolenie jest droższe i nadal planujemy udać się na nie, warto spytać o opinię osobę trzecią – np. znajomego, który gra na giełdzie, aby sam ocenił, czy warto jest iść na takie szkolenie.

Mentor – bardziej popularny wybór na zachodzie. Jak w każdej innej dziedzinie, lepiej niż z książek nauczymy się inwestowania od kogoś, kto ma sukcesy na giełdzie i zarabia. Nadal ważna jest tu praktyka, ale mentor szybko wychwyci nasze błędy i osiągnięcie sukcesu powinno zająć nam mniej czasu. Zresztą nauka przy pomocy mentora sprawdza się nie tylko w przypadku giełdy.

ksiazki-inwestycjeKsiążki – to jeszcze jedno cenne źródło informacji. Niektóre z nich mogą być naprawdę drogie, ale warto zacząć od podstaw. Analiza techniczna Murphy’ego czy Zawód inwestor giełdowy Eldera to dobry start. Takich pozycji jest więcej, niedługo postaram się je zebrać w osobny ranking. Warto czytać recenzje i zwracać uwagę na ile serwowane przez nie informacje są praktyczne i przydatne w codziennym inwestowaniu – można to poznać już po spisie treści i opiniach czytelników. Nie każda książka o giełdzie będzie trafiona. Sam przeczytałem ich grubo ponad 100. Jednak raz na jakiś czas znajdziemy w książce choćby jeden czy dwa dobre pomysły na usprawnienie naszej gry na giełdzie, który będzie procentował przez następne lata. Dlatego warto czytać książki.

Praktyka i jeszcze raz praktyka

Szkolenia czy książki to dobry sposób na naukę, jednak jeszcze raz zwracam uwagę – to praktyka jest najważniejsza. To poprzez zawieranie transakcji popełniamy błędy i możemy wyciągnąć z nich wnioski. Wtedy odczuwamy emocje, które każą nam podejmować irracjonalne decyzje. Wtedy też kształtuje się nasz charakter inwestora.

Z drugiej strony, skoro będziemy popełniać błędy (a będziemy na pewno) to bardzo prawdopodobne że związane będzie to ze stratami na koncie. Dlatego tak ważne jest inwestowanie takiej kwoty, którą możemy w całości stracić i żyć dalej. Jasne, nie chodzi o to w inwestowaniu by wszystko stracić, ale z drugiej strony nie warto kończyć jak niektórzy inwestorzy, którzy stracili zbyt wiele (bo grali za pożyczone pieniądze lub oszczędności życia) i skończyli na sznurze.

Także raz jeszcze – praktyka na rozsądnym kapitale, który możemy stracić. Żadnych kredytów na akcje. Raczej odradzam kontrakty terminowe czy lewarowe instrumenty, gdyż tu też szybko można dobić do zera. Zacznij od akcji, udowodnij że tam możesz zarobić pieniądz i rozwijaj się dalej.

„Słyszałem o Forex, podobno można zarobić”

Można, ale dla początkujących to najszybszy sposób by stracić kasę w ciągu nawet kilku godzin. Znowu powtarzam – najbezpieczniej zacząć od akcji, zacząć zarabiać. Z wiedzą wyniesioną z rynku akcji i pierwszymi sukcesami łatwiej będzie zrozumieć bardziej złożone tematy jak Forex. Rzecz w tym, że Forex to nie tylko analiza techniczna, ale także odpowiednie dobranie dźwigni i zarządzanie kapitałem. Ten rynek ma pewne zalety, które szybko dostrzeże doświadczony inwestor. Ma też jednak wady, które są bardzo groźne dla początkujących. Więc jeśli dopiero uczysz się, jak inwestować na giełdzie, to zacznij od akcji a Forex zostaw na później.

Zapisuj wszystko!

W mojej ocenie rzetelne prowadzenie dziennika transakcji jest najlepszym co może zrobić dla siebie inwestor! Na początku ciężko się do tego zmusić i inwestor woli analizować wykresy czy zawierać transakcje, czyli być w wirze akcji. Jednak skrupulatne zapisywanie swoich wyników i powodów zawarcia transakcji pozwoli nam później na ponowne przeanalizowanie procesu decyzyjnego, już z chłodną głową wolną od emocji. Wtedy najłatwiej zauważymy swoje błędy i wprowadzimy poprawki do planu. W mojej opinii, patrząc na swoją edukację jest to najważniejszy punkt, który ma największy wpływ na ewentualny sukces lub porażkę w naszej grze.
W momencie gdy podejmujemy decyzję i dokonujemy zakupu czy sprzedaży, poza analizą udział biorą emocje, które wypaczają obraz sytuacji. Jest to normalne, nie da się ich całkiem wyłączyć. Gdy po kilku miesiącach analizujemy tę samą transakcję, to emocje nie mają już takiego znaczenia i łatwiej jest wyłapać błąd. Być może popełniamy wszędzie ten sam błąd, np. za szybko wchodzimy w transakcję lub pomijamy ważny sygnał. Jeśli dzięki naszemu dziennikowi transakcji uda się ten błąd wyłapać i wyeliminować, to w przyszłości powinniśmy zobaczyć zupełnie inne wyniki. Trochę tak jak przy znalezieniu choćby jednego dobrego pomysłu z książki o giełdzie. W długim terminie przełoży się to na plus.

Analiza techniczna czy fundamentalna?

Obie. Oczywiście nie takiej odpowiedzi się pewnie spodziewałeś. Sam na co dzień używam głównie analizy technicznej, jednak nie da się całkowicie pominąć analizy fundamentalnej. Nie trzeba być w tej dziedzinie ekspertem, ale warto poczytać kilka książek czy blogów na jej temat. Pozwoli nam to lepiej zorientować się, które branże powinny być unikane.

Poza tym trzeba znać przynajmniej fundamenty spółki, której akcje się kupuje, by nie kupić na promocji, by później dowiedzieć się, że w sądzie toczy się postępowanie upadłościowe.

Plan to podstawa

Jeśli chcesz zacząć grać na giełdzie, musisz mieć plan. Inwestowanie w ciemno i wedle przeczucia doprowadzi ciebie donikąd. Co powinien zawierać taki plan? Im więcej szczegółów tym lepiej. Przede wszystkim jednak powinien definiować:

  • jak duży jest twój kapitał
  • dopuszczalna maksymalna strata kiedy przerywasz inwestowanie
  • kiedy wchodzisz w transakcję
  • kiedy zamykasz pozycję
  • jak ustawiasz stop loss

Oczywiście każdy podpunkt nadaje się na dłuższą dyskusję, jednak w tym miejscu chciałem zaznaczyć jak ważny jest sam plan! Jeśli go posiadamy, a notujemy straty, wtedy trzeba go modyfikować i obserwować jak zmiany wpływają na nasze wyniki. Jeśli natomiast inwestujemy w ciemno, to nie mamy pojęcia co tak naprawdę nie gra i co trzeba zmienić.

Ale jest taki system na sprzedaż…

Nie ma magicznych systemów, które zarabiają regularnie i są w sprzedaży za kilkaset dolarów. To częsty błąd początkujących inwestrów, którzy chcą pójść na skróty. Reklamy i cyferki wyglądają ładnie, ale trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie – czy chcę się nauczyć inwestować na giełdzie, czy chcę kupić program, który może zarobić miliony (podpowiedź: program nie zarobi milionów).

Czyli jak dobrze inwestować?

W tym artykule chciałem tylko wskazać najważniejsze sprawy, które pojawiają się przy procesie nauki inwestowania. Niestety jest to długi i trudny proces. To połączenie planu inwestycyjnego z wytrenowaną psychiką inwestora i zdobytym doświadczeniem. Trzeba to lubić i mieć zapracie, ale na koniec można zarobić…

Do nauki gry na giełdzie trzeba podejść na spokojnie, dać sobie czas i nie ryzykować nigdy kapitału, którego utrata zniszczyłaby naszą płynność finansową. Efekty pracy przyjdą z czasem!