Wielu ludzi ma dosyć swojej pracy, sytuacji finansowej i upatruje w giełdzie rozwiązanie swoich problemów. Mając 5.000 – 10.000 złotych ruszają na podbój parkietu ;). Część odważniejszych zastanawia się, czy 20.000 zł. wystarczy, by rzucić pracę i zająć się tradowaniem na pełny etat. Pominę temat życia z tradowania, skupmy się na rzeczach realnych.

Mamy etatową pracę, obowiązki, rodzinę. Co miesiąc mamy pensję, załóżmy optymistycznie 3.000 netto. Mamy czas, by wieczorami prześledzić wykresy. Posiadamy również małe oszczędności, niech to będą wspomniane 10.000 zł. Chcielibyśmy osiągać z giełdy dodatkowy przychód, zadowalałoby nas 2.000 zł miesięcznie. Zastanówmy się, czy jest to możliwe i jak to osiągnąć? Od razu uprzedzam, że przedstawię tu swój punkt widzenia, a nie złoty środek ;).


Zacznijmy od wyjaśnienia sobie jednej kwestii – osiąganie przychodu co miesiąc jest praktycznie niewykonalne. Możemy mieć dwa miesiące na małym minusie, by przez następny miesiąc złapać ładny trend i zwiększyć nasze konto. Giełda potrafi być przewrotna.
Ustalmy nasz cel – chcemy przez rok wypracować na giełdzie zysk 24.000 zł. co podzielone na 12 miesięcy daje nam 2.000 miesięcznie do pensji.

Jest jedno ale. Przy kapitale 10.000 zł jest niemożliwe osiągnąć zysk 24.000zł. Znaczy teoretycznie jest możliwe, ale uda się to 1 osobie na 200 (mówimy tu o giełdzie, nie o forexie i grze na dźwigni, czy też kontraktach terminowych).

To jak osiągnąć wspomniane 2.000zł do pensji? Nie ma drogi na skróty i nie ma złotego środka. Trzeba zwiększyć nasz kapitał. Brzmi prosto, ale wiele osób mimo wszystko dalej wierzy, że z 10.000 na giełdzie sobie dorobi. Spójrzmy prawdzie w oczy. By zarabiać przyzwoite pieniądze potrzebujemy kapitał inwestycyjny przynajmniej 50.000zł. Tak, wiem. Brzmi trochę jak z kosmosu.

Skąd wziąć takie pieniądze? Oszczędzając, łapiąc dodatkowe zajęcia. App sobie jakoś radzi i jest najlepszym przykładem na konsekwencję w osiąganiu wyznaczonych celów finansowych.

Przyzwoity inwestor jest w stanie w niezłym roku zarobić 20-30%. To jest tylko założenie, bo sporo osób traci na giełdzie, inni z trudem zarobią około 5%. Ale jeśli ktoś chce się bawić w giełdę, to po kilku latach powinien być w stanie zarobić wspomniane 30%.

Przy kapitale 50.000zł przy zarobku 30% mamy na koniec roku 65.000zł, czyli jakieś 1250zł miesięcznie do pensji (15.000zł zysku / 12 mc).
Dysponując okrągłymi 100.000zł przy zarobku 30% mamy 130.000zł, czyli 2500zł do pensji miesięcznie (30.000 zysku / 12 mc).
Przy naszych 10.000 zł przy zarobku 30% mamy na koniec roku 13.000zł, czyli 250zł miesięcznie do pensji (3.000 zysku / 12 mc).

Pomijam oczywiście procent składany, dopłacanie do naszego kapitału czy możliwość zarobienia 30%. Wszystko to są tylko przykładowe założenia, by pokazać jakim kapitałem trzeba dysponować, by myśleć co miesiąc o drugiej pensji (uśredniając roczny zysk). Wiele osób zaczyna inwestowanie od próby pomnożenia 10.000zł w 300.000zł. Zamiast tego powinni się skupić na tym, by na tych 10.000zł być w stanie wypracować roczną dodatnią stopę zwrotu. W międzyczasie mogą odkładać oszczędności, dodatkowe przychody na lokaty, fundusze inwestycyjne itp. a gdy będą gotowi, sięgnąć po nie i dorabiać do pensji.

Ale to tylko mój punkt widzenia, jak ktoś chce to może próbować podwajać pensję mając 3.000zł 😉