Prześledziłem ostatnio techniki inwestycyjne, które używałem przez ostatnie dwa lata. Czego tam nie było… Ichimoku, Gmma, Boxy Darvina i wiele, wiele innych, które skutecznie potrafiły zatrzeć obraz tego, co naprawdę się działo na wykresie. Jestem osobą z natury ciekawską, dlatego nawet gdy dana technika w miarę się sprawdzała, szukałem dalej, czując, że za rogiem czai się coś lepszego, pewniejszego.

I oto jestem. Koniec roku 2010 blisko, a mam wrażenie że ostatnie dwa lata dreptałem w miejscu.

Skąd takie przemyślenia? Wyniki z inwestycji, obserwacje innych traderów, lektura nowych książek. Doszedłem do wniosku, że sam system wg. którego podejmujemy decyzje, nie jest najważniejszy. Równie ważna jest psychika i nasze zachowania w trudnych sytuacjach, jak i zarządzanie pieniędzmi, szybkie cięcie strat i odpowiednie realizowanie zysków. Ale to są tematy na osobne wpisy.

Wracając do tematu technik inwestycyjnych. Najważniejsze jest, by dana technika odpowiadała charakterowi używającej jej osoby, ale także by nie zasłaniała tego co jest najważniejsze – zachowania kursu danej spółki. Czasem z wykresu można odczytać proste i oczywiste sygnały, które podpowiadają nam, jaka decyzja inwestycyjna będzie najlepsza. Ale w pogoni za mitycznym gralem, często zapędzamy się za daleko, za bardzo komplikując obraz rzeczywistości.

W swoim poszukiwaniu przez ostatnie kilka lat najlepszej techniki inwestycyjnej nauczyłem się, czasem bolesnymi stratami, siedmiu najważniejszych lekcji:

1. Zawsze respektuj średnią 200-sesyjną, zarówno na wykresach dziennych, jak i tygodniowych czy miesięcznych. Bez wątpienia jest to najważniejsza średnia ze wszystkich na które należy zwracać uwagę.

2. Podchodź do średnich z dystansem, jako potencjalne miejsca wsparć, oporów. Jeśli średnia 20-sesyjna przez ostatnie kilka tygodni działała jako wsparcie to znakomicie – trzymaj się tej obserwacji. Ale nie będzie tak zawsze, więc bądź gotowy do reakcji, gdy kurs zacznie się zamykać poniżej tej średniej.

3. Nie ma potrzeby zaśmiecania wykresu setkami wskaźników. Podstawowe średnie jak 10, 20, 50 czy 200-sesyjne wystarczą w zupełności.

4. Im więcej oscylatorów, tym gorzej. Dwa w zupełności wystarczą. I tak oscylatory interpretują wszystko na podstawie ceny, która jest na wykresie i na którą należy patrzeć najpierw.

5. Nie ma sposobu, by przewidzieć, że kurs danej spółki wchodzi w ruch boczny i będzie konsolidował. Lepiej skupić się na wyłapywaniu spółek, które wybijają się z konsolidacji i dopracować techniki wejścia i wyjścia w danym trendzie.

6. Warto zrozumieć znaczenie świec. Jest na ten temat sporo informacji w internecie, również kilka bardzo dobrych książek. Dają one prawdziwy obraz sentymentu na rynku i potrafią dać inwestorowi przewagę nad innymi, którzy nie mieli dość wytrwałości, by zgłębić ten temat.

7. Podstawowe formacje cały czas przynoszą zyski. Nie zawsze, o czym pisze w swoich książkach Charles Bulkowski. Dają jednak przewagę nad innymi przy podejmowaniu decyzji o wejściu/wyjściu z danej transakcji. Podwójne dno, podwójny szczyt, głowa i ramiona, trójkąty itd. nadal się sprawdzają, bo przez dekady natura ludzka, a co za tym idzie, nasze zachowania, nie uległy zmianie.

Mogłoby tych lekcji być i 77, bo analiza techniczna to obszerny temat. Pamiętajcie jednak, że czasem naprawdę nie warto przesadzać z kombinowaniem i lepiej skupić się na oczywistych rzeczach, które od razu są widoczne na wykresie.