Każdy, kto trochę dłużej inwestuje na giełdzie, wie o działaniu okrągłych liczb. Jeśli jakiś indeks ma dobić do 10.000pkt, to często napotyka tam opór, choć pozornie bezpodstawnie.
Podobnie jest z celami finansowymi. Jeśli zadałbym pytanie, jaki jest twój finansowy cel, pewnie jakieś 70% odpowiedzi brzmiałoby milion złotych przed 40ką/na emeryturze/za 15 lat itp. Reszta odpowiedzi dotyczyłaby pewnie mniejszych kwot rzędu 100.000zł, 300.000zł bądź 500.000zł.

Okrągłe, duże liczby zawsze działają na wyobraźnię. Podobnie jak w Lotto – im większa kumulacja, tym lepiej brzmi reklama. Co ciekawe, po marnego miliona mało komu chce się wysłać kupon. Co innego gdy są kumulacje, gdy w grę wchodzi 20 czy 25 milionów – jest to narodowy obowiązek zatrzymać się przy kolekturze i skreślić (zwycięską oczywiście) szóstkę.

Niedobrze mi się robi, gdy na kolejnym blogu widzę w nagłówku: „cel xx milionów złotych”. Nie mam tu na myśli żadnego konkretnego bloga, ale ogólną świadomość ludzi.

99% tych blogerów nie osiągnie tego celu. Z wielu różnych powodów. Większość z nich ma teraz po dwadzieścia kilka lat i śmiało patrzy w przyszłość. Jednak w końcu trzeba będzie kupić mieszkanie, bo wynajem w Polsce to czysta tragedia. Pojawią się dzieci, a zwykła wyprawka jednego dziecka do szkoły to jakieś 600-700zł. Cukier po 6 zł a może jeszcze zdrożeje ;).

Dobrze byłoby mieć milion, ale lepiej trzymać się realnych celów. Jak przykładowo autor bloga Droga do własnego M. Zbiera na własne mieszkanie/dom inwestując swoje pieniądze. Cel jest jasny i konkretny. Wiadomo, finalnie i tak będzie potrzebował przykładowo 300-400.000zł. Gdyby np. przyszła do niego wróżka Elwira i powiedziała, że może mu dać 400.000zł, ale musi wiedzieć, na co chce je przeznaczyć, na pewno powiedziałby: na mieszkanie/dom. Ale gdyby to samo pytanie wspomniana wróżka zadała autorowi dwieście pięćdziesiątego czwartego bloga o inwestowaniu z wpisanym celem w nagłówku „5 milionów złotych”, na co chce przeznaczyć 5 milionów złotych, to pewnie padłaby odpowiedź: chcę być finansowo niezależny. Jeśli ktoś do osiągnięcia niezależności finansowej potrzebuje milionów złotych, to nie mam odpowiedzi.

Lepiej wyznaczać sobie mniejsze cele, możliwe do osiągnięcia, a dopiero później po ich zrealizowaniu sięgać po więcej od życia. Marnowanie czasu i sił na wierzenie, że uda się osiągnąć na giełdzie milion złotych np. z tysiąca jest jak wierzenie we wróżki. One pracują dla Goldman Sachs i innych banków inwestycyjnych (lepsze bonusy) i nam nie pomogą.

Keep it real 😉